Zbudziła się nagle, gwałtownie.
Wszędzie wokół panował hałas. Niemiłosierny, potworny hałas, drażniący boleśnie jej uszy. A do tego ten smród, zmieszany z silną wonią lasu, smród padliny, jakby tuż obok niej leżał trup.
Otworzyła oczy.
O dziwo, znajdowała się w tym samym miejscu, w którym upadła. Co prawda, panował już szary świt i wszelkie niezwykłości lasu zostały przytłumione światłem słonecznym, mimo to Nigdzie nie mogła znaleźć swojej torby ani żadnej części wyposażenia. Ponadto czuła, że jest całkowicie naga.
Jęknęła żałośnie, powstrzymując się od płaczu. Miała wrażenie, że została... Upokorzona. Rozebrana do naga, bezbronna w wielkim, niebezpiecznym lesie. Sama.
Czy może...?
Usłyszała potworny trzask, jakby ktoś złamał drzewo wpół. Obejrzała się.
Na niewielkim konarze siedziała Nali. Przednią łapą przypadkiem ułamała drobną gałązkę. Jej bystre, piękne oczy spoglądały na Shirę z rozbawieniem, wnikając bezpośrednio w jej duszę.
Powinnaś się ubrać, Shiro. - Oznajmiła surowo
-Nie mam jak... Wszystkie moje rzeczy zniknęły. - Odparła Shira. Mimo że wydawało jej się, że mówi niemal szeptem, odczuwała swój głos prawie jak krzyk. Przeszedł ją dreszcz. Skąd taka nadwrażliwość?
Nali cały czas siedziała na gałęzi, wpatrując się w dziewczynę. W końcu z niej zeskoczyła, miękko i bezszelestnie, jak duch. Obeszła Shirę naokoło.
Poczekaj tutaj, zaraz coś ci znajdę. - Powiedziała w końcu i pobiegła gdzieś.
Shira została sama. Tym razem naprawdę. Mimo to czuła zawstydzenie własną nagością. Osłoniła rękoma piersi i usiadła w taki sposób, by zasłonić wszystko to, co trzeba. Coś jednak poważnie uwierało ją w tył pleców, wierciła się więc nieustannie. Nie mogła w ogóle wygodnie usiąść, wstała więc i obróciła się, by zobaczyć, co to takiego, nic jednak nie zobaczyła. Kiedy miała znów usiąść, zahaczyła czymś o gałąź. Poczuła szarpnięcie i pisnęła ze strachu.
Dopiero teraz coś do niej dotarło. Z miejsca, gdzie powinna być kość ogonowa, wyrastała jej prawdziwa, puszysta kita, w której jak najbardziej miała czucie. Bardziej zafascynowana niż przerażona, dotknęła ogona. Taki miękki, ciepły... Futro na nim przypominało w dotyku sierść pewnego bezpańskiego psa, którego w dzieciństwie dokarmiała, z tym, że ta była nieco gęstsza i jakby bardziej zadbana. Ale skąd on wziął się u niej...? Nie potrafiła tego zrozumieć, a już na pewno w żaden logiczny sposób wyjaśnić. Machnęła nim kilka razy na próbę. Działał jak każda inna kończyna. Bez najmniejszego kłopotu nauczyła się nim posługiwać.
Kiedy tak stała, lekko wypięta, próbując dostrzec własną kitę przez plecy, wróciła Nali, trzymając w pysku jakiś tobołek. Upuściła go na ziemię i zaczęła się śmiać. Cicho i nieobraźliwie, raczej z sympatią. Mimo to Shira spochmurniała, obrażona. Podeszła do Nali i zabrała gwałtownie tobołek. Okazał się on być po prostu lnianą koszulą sięgającą jej kolan i długim, ciemnym płaszczem z kapturem. Szybko założyła go na siebie.
-Coś ty ze mną zrobiła? - spytała – Czemu mam ogon? Zmieniłaś mnie w wilkołaka? !
Spokojnie, Shiro. Nic takiego ci nie zrobiłam. - odparła Nali z wyraźnym rozbawieniem. Wyglądało na to, że każda kolejna sytuacja śmieszy ją coraz bardziej.
-Więc skąd mam ogon?!
Nie ma potrzeby zdzierać sobie gardła, człowiecze dziecko. Wszystko jest tak jak ma być. Musisz wykazać się tylko cierpliwością i uwagą, by zrozumieć.
Shirze nie spodobało się określenie „człowiecze dziecko”. Czuła się nim odrobinę poniżona, mimo iż ton Nali wyrażał raczej szacunek. Potrząsnęła głową.
-Ach. Więc mam siedzieć cicho i o nic nie pytać, kiedy nagle wyrasta mi nowa kończyna, do tego porośnięta najzupełniej psim futrem?
Nali roześmiała się. Shira najzupełniej nie rozumiała jej rozbawieni
-Co cię tak śmieszy?
Wilczym – powiedziała Nali przez chichot
-Słucham?
Wilczym. To futro jest wilcze. Ogon jest wilczy. Twoje uszy też są w pełni wilcze.
-Uszy?! - pisnęła przerażona, kładąc dłonie na uszach. Nie były na swoim miejscu. Podniosła ręce nieco wyżej...
Miękkie, puszyste, przyjemne w dotyku futro pokrywało trójkątne, zwierzęce uszy, wyrastające z jej własnej głowy, nieco powyżej miejsca, gdzie powinny znajdować się uszy ludzkie. Shira padła na kolana.
-To sen – powiedziała – To musi być sen. Człowiek nie ma wilczych uszu. Ani wilczego ogona! - zamilkła na chwilę, wsłuchana w intensywne odgłosy lasu, wyczuwając najrozmaitsze zapachy unoszące się w powietrzu - Moje zmysły też są teraz wilcze? - spytała
Nali pokiwała głową.
-Czyli jednak jestem wilkołakiem! - wykrzyknęła przerażona – Ale ja nie chcę, nie chcę! Co, jeśli zacznę polować na ludzi? Napadać na wioski? Wyć do księżyca?!
Nali roześmiała się głośno, kładąc się na boku i opierając głowę na ziemi.
To ostatnie to raczej przyjemna część, której nikt nie może ci zakazać. Nie, Shiro, mój przerażony malutki szczeniaczku, nie jesteś wilkołakiem. Nie będziesz też nikogo zabijać. Nie, to, co cię spotkało nie jest w żadnym razie klątwą.
-W takim wypadku czym jest?
Błogosławieństwem. Darem. Zostałaś wybrana, dziecko. Naprawdę powinnaś się cieszyć
-Wybrana? Wybrana do czego?
Zrozumiesz, kiedy nadejdzie pora. Teraz powinnaś udać się do miasta – Nali odwróciła się do niej tyłem i skierowała się w gąszcz lasu – Kieruj się zapachem ogniska, a znajdziesz drogę.
-A ty? - spytała Shira – Co z tobą?
Ja muszę zająć się kilkoma bardzo istotnymi sprawami. Niedługo się znów spotkamy, możesz być tego pewna.
Posłała jej spojrzenie krwawych, rubinowych oczu i zniknęła, jakby rozpłynęła się w powietrzu. Shira po raz kolejny została sama.
Nie chciała wiedzieć, jak zareagują na nią mieszkańcy jej miasta, gdy wróci wyposażona w wilcze uszy i ogon. Dość gwałtownie reagowali na wszelkie mutacje, z pewnością od razu by ją zabili.
Nie miała zamiaru tam wracać. Ruszyła więc w zupełnie przeciwnym kierunku.
Interesujące, bardzo fajne są wilcze uszy i ogon. Jestem bardzo ciekawa co będzie dalej.
OdpowiedzUsuń